Pobyt na Tajwanie a paranoja religijna i inne kłopoty

Moje niedoleczone ucho, nadwyrężone jeszcze letnimi ekscesami nurkowymi się zbuntowało po małych bezdechach na jakieś 4-5 m w oceanie, a dodatkowo kolega nie dal rady wracać z Kentingu(lokalny kurort plażowy) do Kaohsiungu bez klimy bo mu szyby parowały czy coś, więc… zapalenie ucha jak ta lala

Kasiorka za mną chodzi – to mój Kasiorek, nie mający zbyt wiele z brzęcząca monetą sensu stricto, tudzież szeleszczącymi banknotami. BTW, wiedziałeś ze tutejsze banknoty sa wodoodporne?
Kungfu panda załadował sobie gotówkę do kieszonki w kąpielówkach (czyli wielkich majtasach po kolana w zajebiaszczy wzorek czarno popielatych maków na białym tle…) i tak pływał a potem bezobciachowo zapłacił takimi mokrymi w sklepie i nikt się specjalnie nie dziwił…

Niestety, pieniążków nie znajduje i nie zarabiam, a jedyna kasiorka jaka za mną chodzi to moja własna(albo nasza wspólna) noszona w Kasiorkowej torebce na Kasiorkowym ramieniu :(

Musze wrócić do Polski aby obronic licencjat (więc długotrwała emigracja mi nie grozi), w ogóle pioniersko w formie egzaminu ustnego a nie pracy… co mnie również ucieszyło, aż się potoczyły z ust mych koralowych perliste kurwymacie…. ale planuje ubiegać o stypendium rządowe tutaj w celu zrobienia magisterki i kursu językowego w jednym.

Właśnie, dziś ponoć było trzęsienie ziemi, w Hsinczu odczuwalne a u nas to się dowiedziałam z mocno zaniepokojonego maila z Polski… Aha, i nasze foty w roli mokrych bohaterek festynu trafiły do lokalnej gazety… standardowo dowiedziałam sie o tym ostatnia

U nas tez zawiało zimnem, prawie jak w Polsce – tzn zamiast 35 jest 25 i w związku z tym zakupiłyśmy kołdry, oraż śpimy w piżamach, koniec widoków dyndających biustów. Panowie z bloku naprzeciwko będą niepocieszeni… Swoją drogą, to że nasz dezabil jest wodoczny i zauważalny, dotarło do mnie dopiero kiedy przyhaczyłam samochody wyraźnie zwalniające pod naszym okienkiem…

Powiem tak – perspektywy mojego pobytu tutaj, po prostu nie chce mi się wracać. Tutaj nie tłuką się jakieś importowane żłoby po ulicach, nie słychać o podwyżce gazu,  pensja minimalna jest chyba ze 2 razy wyższa niż w Polsce.

Zima jednakowoz do nas dotarla… czyli jest 25 zamiast 35 stopni i ostanie parę dni pochmurno z deszczem, co w zaistniałych warunkach pogody i klimatu grozi pandemią grzybicy i hodowlą pleśni na skalę przemysłowa… Ostatnio zagoniłyśmy zatem wielce obrażoną panią sprzątaczkę do wymycia wszystkiego u nas w pokoju za pomocą spirytusu ( jak nas przekonywała jakieś 25 minut ze to jednakowoż my powinnyśmy to zrobić… zamknęła się dopiero na moje dość ostre – a dostaje pańcia kasę za utrzymanie czystości w tym przybytku? wyczyściła pańcia pokój przed naszym przybyciem? Wątpię, bo nie dość że aromat daleki był od świeżości, to jeszcze same zmiotłyśmy czarne chińskie włosy z podłogi i ścian! zatem kurwa do szmaty i dziajo… Potem stałam nad nią i paluchem wskazywałam - tu jeszcze niedomyte, tam poprawić… o matko, cały chiński panteon chyba we mnie gromami powinien był ciskać..)

Nie mówiąc już o tym, jakie miny zrobili miejscowi, kiedy kazałam sobie klimatyzator wyczyścić, i odmówiłam przyjęcia do wiadomości, że przejechanie ścierą z zewnątrz i po wielkich ochach i achch omiecenie czegoś czarnego z takiej siateczki pod obudowa klimatyzatora uczyni ów miotacz grzybowy czystym i sterylnym.

Ale kiedy panom od serwisu i pani menadżerce od siedmiu boleści zakomunikowałam, że jeżeli apartment jest international i cena international to standard ma być international bo inaczej to international mogą im proces wytoczyć ( hy hy) i po tym ostatnim starannie obfotografowałyśmy kolonie świetnie mających się fungae porastających bujnie owo narzędzie szatana, to zabrali machinę cudów i wyszorowali ja dokumentnie… tak dokumentnie ze do dziś wonieje domestosem  :D, i to bez włączania.

Aha, sałatki już tu dotarły, warzywne w tym marchewkowe i glonowe. Są takie za 20, 30 40 i 50 kuaiów/2,3,5 zeta. Sosy - albo keczupowy, albo jakiś majonezowo paskudny albo niezidentyfikowany, o ostrej nucie zapachowej typu tłusty rosół ze stołówki szkolnej. W ogóle rząd kampanie „jedzcie zdrowo”, i w związku z tym raz w miesiącu owoce i soki owocowe u nas w szkole kosztują 5  kuaiow porcja. Niestety ,ja pije mleko owocowe, a tego promocja już nie obejmuje, bo mleko to towar luksusowy i importowany z Australii… :( a owoce maja tu syfne. Może poza fioletową marchewką

:D

Wiesz, tamte drugie chiny nie oferują fajnych stypendiów… a Te Małe Śmieszne Prowizoryczne Chiny Po drugiej stronie kanału owszem, 25000 kuajów na miesiąc. A będąc na miejscu uczysz się chińskiego naprawdę szybciutko. Mówić nie mówię, ale pisać już daje rade i co trzeci znaczek zrozumieć też, na przykład w menu… wiec już mniej więcej wiem co jem … w barze
japońskim Ni Hu ja czy coś w tym guście :D
BTW, juz mamy lekkie objawy zdziwaczenia zagranicznego, na mp3 najchętniej słuchamy – Karliku karliku co w kosyku mos, albo
Michała Wisniewskiego walczyka bujanego albo madonno czarna madonno…  No comment please… albo innych takich kwiatków, że boję się o integralność mej psychiki… Kasiorek ostatnio w nocy się zbudziła i wyrecytowała w półśnie całe Wierze w boga. A rano znalazła pod poduszka różaniec… A religijnie jest równie zaangażowana jak ja, aczkolwiek za dzieciństwa była tzw Dziecięciem Maryi i nawet doszła do medalika niebieskiego , najwyższego w hierarchii…

łapie się na tym ze usypiając myślę po angielsku albo próbuję sobie układać zdania po chińsku (ale to bardziej na wstawanie gdyż niepomierna złość nad mizernym stanem mego słownictwa podnosi ciśnienie lepiej niż tutejszy substytut kawy…)

Wczoraj bylam w urzędzie imigracyjnym i okazalo sie ze niejednokrotnie przez nas opierd… Konsti dalej nie wykonuje swoich obowiązków poprawnie, bo zapomniała mi powiedzieć ze trzeba zdjęcia mieć do tego papierka… No i muszę jechać znowu, wiec nie wiem czy ją zrąbać jak burą sukę, czy poskarżyć się jej przełożonej… :D Ale to i tak nic, bo kolega musiał lecieć do Honkongu na swój koszt, gdyż wspomniana Konsti zapomniała mu powiedzieć, że powinien sobie zrobić wizę jeszcze zanim wjedzie na Tajwan…
BTW, Rammstein dobrze leczy z religijnego obłąkania w jakie wpadałam… śpiewanie pod nosem madonno czarna madonno to niezbyt
dobry objaw?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>