O tym jak odnajduję się na Tajwanie

24.09.2011

Po pierwsze zdrowo się żywimy: ananasy, winko śliwkowe ( nie jabłkowe), pierożki i żywe zdrowe białko (karalucha ubiłam własnym butem na ścianie - teraz czekamy na kontratak)
Po drugie - śmigam już pałeczkami w sposób nie wywołujący odruchowego uśmiechu z politowaniem dla dzielnego niedorozwojka
Po trzecie…. Tajwańczycy są przesympatyczni (tylko wizualnie słabo - muskle jak wróble piety i klata jak na lisy jak mawia Kasiek, przechodząc na gwarę śląsko-góralską)

A  po czwarte :D już wyglądam jak mała Chinka czikulinka albo inny z wiet kongu :D

a ocean tamtejszy ma około 30 stopni, brodzi się w nim jak w zupie, a kamyczki świetnie masują stopy. Czarna plaza z czarnym
piaskiem nastepnym razem.

Buziaki

Magda, zwana tu złotą jabłonką czy innym jaśminem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>