Inemuri vs Regional Development and Economy

Dziś miałyśmy wykład z panią dziekan… zdominowałam panią dziekan…

Która nota bene była/jest całkiem miłą osobą, mówiącą całkiem dobrym angielskim (doktorat w GB), tylko w sposób zdolny uśpić każdego… A jej prezentacje zawierały info z kompendium wiedzy wszelakiej czyli wiki… No cóż, ironia – w PPT o prawach autorskich zostawić linki/napisy [Edytuj] jednoznacznie identyfikujące źródło… auć. A jej mąż, postrach uczelni -nawet był w Polsce albo prawie w Polsce, bo polski od kopa wyłowił z szumu korytarzowego…

Prowadzi ona zajęcia o chińskiej ekonomii, na który to wykład zapisały się panie Madzi and Kasi from Poren (Magdalena and Katarzyna wywołuje lekki popłoch, Magdaleny nie są w stanie powtórzyć za żadne skarby świata, aczkolwiek pani od ekonomi jest całkiem bliska sukcesu, fakt że nieco się zacina ale daje radę…)

Nawet po naszej śmiesznej ekonomii na KSW byłam orlicą na tymże wykładzie.

Na koniec dyskusji o specjalnych strefach ekonomicznych pani kazała nam rozważyć i zaprezentować możliwe konsekwencje szybkiego rozwoju Chin

Ponieważ akurat czytałam Kasi autorstwa odę do małych chińskich członków i ich możliwości oraz zastosowania (treść w skrócie – ileż można o tak zwanym suchym pysku, będąc bladą twarzą?) a także wypowiadając się pisemnie w sprawie – czy chińskie niewielkie, zgrabne paluszki oraz usteczka nawykłe do pochłaniania pojedynczych ziarenek ryżu będą w stanie zrobić porządną minetkę, czy też nie … no cóż, byłam rozchichotana i daleka od kwestii development and its impact

wiec wyrwana do odpowiedzi wypaliłam – global starvation. Sala prawie zamarła, rozchichotała się a pani zrobiła chińskie okrągłe  oczęta wielkie jak pięciozłotówki.

Wiec warknęłam pod adresem rozchichotanej sali – wy skośne kretyny szat de fak ap i słuchać, jak Chińczycy zaczęli kupować ropę to baryłka poleciała pod 200 USD, a jak zaczną żreć po europejsku, czyli więcej niż miseczka ryżu na rodzinę tygodniowo, to dopiero skończą się wasze problemy z tym ze macie wielkie dupy i nadwagę…

Pani bąknęła nieśmiało - some genetically modified food may help…

wiec zupełnie bez ironii (która jednakowoż ciekła chyba z każdej spółgłoski i samogłoski) uśmiechnęłam się i spuentowałam - bon
apetit…

chyba jestem wrednym studentem :D z wrednej europy… wrednie postkomunistycznej

Musze pracować nad sobą, żeby nie dominować małych żółtych ludzików za bardzo…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>