Jak starałam się o pracę na Tajwanie – tragikomedia w pięciu aktach

Moi znajomi przyzwyczaili się do rytmu moich wyjazdów i powrotów na wyspę, wyznaczanych przez wakacje i ferie oraz 90 dniowy limit ‚”wjazdu bezwizowego”. Co prawda konieczność wywalenia pewnej, nie zawsze najniższej, kwoty na bilety rekompensowały mi coraz to nowe wspomnienia z egzotycznych krajów-rajów, ale mimo wszystko tymczasowość mego tajwańskiego bytowania, bez tutejszego ubezpieczenia i meldunku – jednak męczyła.

Zalegalizować swój pobyt mogę za pomocą na przykład: Czytaj dalej