Katastrofa samolotu linii TransAsia w Tajpej

Dziś około 11 czasu miejscowego, a 4 nad ranem w Polsce doszło do kolejnej katastrofy lotniczej na Tajwanie.

Samolot (turbośmigłowy ATR-72) linii TransAsia lecący z Tajpej na wyspy Kinmen wkrótce po starcie stracił kontakt z wieżą, zahaczył o most nad rzeką Keelung i wylądował w na szczęście dla pasażerów płytkiej wodzie. Pilot do ostatniej chwili próbował -według naocznych świadków – poderwać maszynę. Czytaj dalej

Jak Antek został Wiedeńczykiem… – niezwykła historia pewnego samolotu

Każdy pilot ma swoją ksywkę noszoną z dumą na identyfikatorach, hełmach i burtach maszyn – kto oglądał „Top Gun” ten wie. Poszczególne modele samolotów też mają – oprócz nazw kodowych np MiG-29 Fulcrum czy Mi-24 Hind, pieszczotliwe lub pejoratywne określonka identyfikacyjne dla wtajemniczonych. Są „krokodyle” (helikoptery Mi 24), „pszczółki” lub „betoniarki” (zaokrąglone Mi-8 i Mi-17), albo „ołówki” (znane ze smukłej sylwetki i dzióbka z przodu MiGi-21). Ale tylko niezwykły samolot dostaje indywidualne malowanie i jedyne w swoim rodzaju imię… Czytaj dalej

Piknik! Piknik! Piknik! -czyli pora na X Małopolski Piknik Lotniczy

Końcem czerwca 2014 plakaty rozlepione po całym Krakowie (i pewnie nie tylko) zapowiadały jubileuszowy, X Małopolski Piknik Lotniczy. Zatem, jak mogłoby mnie zabraknąć? 

Organizowana przez krakowskie Muzeum Lotnictwa Polskiego coroczna, dwudniowa impreza ściąga tłumy nie tylko sympatyków lotnictwa, ale i osób chcących spędzić weekend na czymś ciekawszym niż rajd ze szmatą do podłogi. Czytaj dalej

Konkurs przedwielkanocny!

O tym, że lubię samoloty, nie muszę chyba nikomu przypominać? W Radomiu poznałam sporo nowych ludzi, zwyczajowo z lotniczego i okołolotniczego swiatka. Ostatnio na FB dostałam kilka próśb o głosowanie na rozmaite kandydatury w związku z plebiscytem Lotnicze Orły na portalu lotniczapolska.pl. A że osób było kilka – to stwierdziłam, że sama nie poradzę sobie z tematem – i poproszę Was, moich Czytelników o pomoc…

Najpierw maszerujemy na stronę

O! Znowu grzmotnęło! Czyli trochę o napiętych stosunkach, trochę o burzy a trochę o katastrofach samolotowych

Po pierwsze dlatego, że od trzech godzin trwa regularna burza z piorunami – wali deszczem, ulicą sunie górska krynica – mocno spieniona i w kolorze cappucino… W sumie – lepsze to niż ścinający z nóg upał, jaki powitał mnie z rana. Zaczynam się pomału łamac w kierunku odpalenia miotacza grzybni (aliast klimatyzator), może i niezdrowe, ale za to chłodne! Odczuwalna temperatura wynosi już dobrze powyżej 35 stopni, proszek i balsam do ciała z mentolem działają tylko chwilę, a po nocy mam regularną saunę (pokój na wschodnią stronę, okno zamknięte z uwagi na komandosów z komandoskich sił szybkiego reagowania na pojawienie się europejskiej wałówki. Wczoraj otworzyłam okno (za którym jest moskitiera), a tu się okazało, że siły zmroku sforsowały moskitierę i założyły bazę wypadową tuż za szybką. Gdy niebacznie uchyliłam okienko, tylko mi bzyknęły koło nosa i zamaskowały się szafie/pod stołem/za lodówką czekając na stosowną okazję…

Ponadto grzmotnęło znów w przestrzeni powietrznej. Gdyby ktoś nie kojarzył, to wujo KIm znów zaczął świrowac, tym razem z rakietami wypuszczanymi ku uciesze międzynarodowych agencji informacyjnych, Tajwan znalazł się w stanie pół wojny z Filipinami, i teraz rozgrywa tzw taktyczny klops.

Dlaczego klops? A no, Filipińczycy, a jest ich trochę, straszliwie się burzą, i o sankcje gospodarcze (czyli blokadę wydawania nowych wiz pracowniczych – czyli spadek przychodów całej masy ludzi, których rodziny pracują na pobliskim Tajwanie), i o oskarżanie ich na arenie międzynarodowej (że zaatakowali bezbronny kuter na wodach międzynarodowych, bo kuter próbował atakowac ich łódź strazy przybrzeżnej na wodach filipińskich) i o ataki na tle rasistowskim (od zwykłego „Filipińczyków nie obsługujemy” w sklepach, po pobicie, chyba nawet ze skutkiem śmiertelnym, jakiegoś nieszczęśnika w Tajpej. No cóż, gdyby Polakom taka np Anglia/Irlandia/Islandia/Norwegia/Szwecja/Hiszpania/Włochy/ Holandia/Belgia/Francja/Niemcy nagle zabroniła pracować i wprowadziła ostre restrykcje, też byśmy zapewne ujadali, bo pewnie z 25%gospodarstw domowych utrzymuje się dzięki saksom członków rodziny.

Z uwagi na szaleństwa wuja Kima, oraz jakieś manewry i supertajne przez poufne ćwiczenia wojsk wszelakich plus oficjalnie ogłoszone ćwiczenia demonstrujące tajwańską bojową postawę na wypadek, gdyby Filipińczycy chcieli atakowac swoją Finansową Ziemię Obiecaną (jest to jedyna miejscówka w Azji Południowo- Wschodniej, gdzie panuje względny dobrobyt i Filipińczycy mogą liczyć na sensowną pracę w większym kontyngencie ilościowym, pozostałe to – Hongkong i Singapur z bardzo ostrą polityką imigracyjną oraz Japonia, w której fizycznie pracują raczej potomkowie japońskich kolonizatorów zasiedlających Brazylię, niż Pinoye), tajwańskie siły zbrojne ćwiczą na potęgę. Prawdpodobnie nałozyło się na to jeszcze zakończenie cyklu szkoleniuowego pilotów (i być może mechaników), w każdym razie, dziś spadł kolejny tajwański samolot. Do morza spadł, ofiar w ludziach nie było, obaj piloci katapultowali się. Tym razem padło na Mirage 2000, produkcja francuska – moglismy je kupić zamiast słynnych Jastrzębi (jakieby nie były wypasione, uważam, że mogłoby być lepiej niż jest). Tajwan ma ich około 130, więc jest czemu spadać, w związku z tym prewencyjnie uziemiono wszytskie 60 z bazy w Hsinchu, z której pochodził pechowy mysliwiec.

tu -krótka notka z chińskich(komunistycznych) wiadomości

Czemu spadły? oficjalnie podano „usterkę samolotu lub błąd pilota”. Pierwszy f16 to już wiekowy staruszek (Tajwan użytkuje serię A, z lat 80-tych), więc mógł się zepsuć. Drugi, Dessault Mirage 2000 to nowszy nabytek produkowany w latach 90. I nie jest to pierwszy wypadek tego samolotu – w zeszłym roku Mirage Tajwańskich Sił Powietrzych wkomponował się w glebę francuską podczas szkolenia, zginął wtedy doświadczony pilot. Moje przypuszczenie – błąd pilota. W obu przypadkach za sterami siedzieli chłopcy, którzy spędzili około 300 godzin w powietrzu (nie podano, ile  w tym konkretnym typie samolotu, ale fakt, że dzisiejszy pilot leciał w towarzystwie instruktora wskazuje, że raczej od niedawna był przydzielony do jednostki i lotów na Mirage). Najważniejsze, że katapulta zadziałała, rozbitków odnaleziono sprawnie i szybko.

Tajwan ogólnie ma pecha do katastrof lotniczych. Narodowy przewoźnik China Airlines od dawna cieszą się opinią „niebezpiecznych” lub „niezbyt bezpiecznych” z uwagi na zbyt wysoką liczbę katastrof . Było ich 4, plus jeden „incydent”, w wyniku którego pasażerowie zostali ranni Niby tylko 4 – ale do czasu katastrofu SwissAir . Z drugiej strony komercyjna linia lotnicza EVA Air jest sklasyfikowana w pierwszej 6 najbezieczniejszych linii lotniczych świata, z bezwypadkowym rezultatem od założenia w 1989r.

- Incydent (lot Dynasty 006/ CAL 006 z Tajpej do Los Angeles)- w samolocie wysiadł silnik, akurat w strefie turbulencji. Załoga zajęta odpalaniem silnika nie zauwazyła, że samolot się przechyla, a jak już się przechylił o 90 stopni (czyli leciał bokiem) to fiknąl kozła na nos i zaczął nurkowac. Piloci opanowali sytuację, z prze3szło 200 osób rannych zostało 24 osoby, w większości członkowie załogi plus pelętający się luzem pasażerowie.

Katastrofa CAL 140/141 Lot Tajpej- Nagoja – tu zawalili piloci, najpierw jeden przez pomyłkę włączył „odejście na drugi krąg”, potem nie poradził sobie z nagłym skokiem mocy, i w efekcie lądujący samolot spadł w okolicy lotniska, zginęło 264 osoby, ocalało 7 rannych. W wyniku dochodzenia – China Airlines zostały uznane za winne katastrofy i musiały zapłacić odszkodowania rodzinom ofiar, natomiast producent roztrzaskanego samolotu – czyli Airbus, został uniwinniony (czyli – błąd pilota, nie usterka maszyny). To największa katastrofa tajwańskich linii.

Katastrofa CAL 611, lot Tajpej- Hongkong – po 20 minutach od startu zniknął z radarów. Jak się potem okazało, rozleciał się w powietrzu, a resztki (ubrania, dokumenty,zdjęcia, gazetki pokładowe, a nawet zakrwawiona poduszkę z logo linii lotniczej) kawałki metalu znajdywano rozwłóczone w promieniu ponad 100 kilometrów, na przykład fragment kadłuba zlokalizowano w miejscowości Chunghwa, ponad 40 kilometrów od miejsca katastrofy. Samolot  wpadł do morza w okolicy wysp Penghu, pomimo szeroko zakrojonej akcji nie odnaleziono żadnego ocalonego, ba – nie rozpoznano wszystkich ofiar. Co ciekawe, przyczyną tej katastrofy był wypadek, który miał miejsce 22 lata wcześniej, gdy samolot ten uszkodził sobie ster podczas kołowania na lotnisku w Hongkongu, Dziurę załatano – i wszystko było dobrze przez lata, kontrole techniczne kończyły się podbiciem zdolności do lotu… Aż tu nagle w wyniku dramatycznego zdarzenia okazało się, że naprawa przeprowadzona była po łebkach, niezgodnie z wytycznymi i ponieważ zaoszczędzono na wielkości łaty – spoiny nie wytrzymały, i Boeing z 225 osobami runął do morza…

Katastrofa CAL 676 Lot Denpasar/Bali, Indonesia – Tajpej – czyli o lądowaniu we mgle… Pilot najpierw nie trafił w podejście  poprosił więc o drugą szansę. Wycelowawszy w podane koordynaty – wyłączył autopilota i stracił kontrole nad maszyną. Samolot spadł na pobliskie zabudowania. Zginęły 202 osoby – wszyscy znajdujący się na pokładzie samolotu oraz 6 mieszkańców zrujnowanych w uderzeniu domów. Podobno z płonącego wraku wyciągnięto żywego chłopca, który zmarł w drodze do szpitala.

Katastrofa CAL 642, lot Tajpej Hongkong – czyli prawie się udało… Samolot startował w ciężkich warunkach pogodowych, lądował w jeszcze cięższych – rzecz miała miejsce podczas tajfunu (to tak na wypadek, gdyby ktoś, podobnie jak ja kiedyś, zakładał, ze tajfun to taki tam halny z deszczykiem, nic strasznego… Otóż, nie ma tak lekko). Samolot podczas lądowania oberwał podmuchem, uderzył nierówno o pas startowy, w wyniku czego zapalił się silnik a skrzydło oderwało od kadłuba. Z 315 osoób na pokładzie zginęły 3, ponad 200 zostało rannych (ale żywych). Od tego czasu panuje na Tajwanie i w okolicach zakaz lotów w czasie tajfunów, lotniska są bezwzględnie zamykane. Wcześniej zdarzały się wypadki, gdy lądujący podczas załamania pogody pilot nie trafiał w lądowisko, lądował w okolicy lotniska – ale obywało się bez ofiar śmiertelnych.