Na nieboskłonie tajwańskim zjawiska magiczne… Kaohsiung, 30.03

Szeroko zachwalane i reklamowane zaćmienie – pomimo pobytu w północnej części Norwegii, gdzie miało być ono niemal całkowite i widoczne z każdej możliwej dziury, góry i doliny – niestety mnie ominęło. 

Bo akurat w czasie gdy zaczęło się ściemniać i słońce właśnie było pożerane przez mitycznego smoka – zerwał się wicher, niebo zasnuło chmurami, a z chmur ołowianych spadł kopny śnieg. Przecząc dosadnie ludowej prawdzie, że podczas zaćmienia nawet wiatr ze strachu chowa się w mysiej dziurze. Czytaj dalej

Co Chińczycy odkrywają w Europie – czyli norweskie wkręty panny M.

Tak się mi życie potoczyło, że zamiast trybikiem w dużej międzynarodowej firmie zostałam opiekunem i przewodnikiem wycieczek chińskich turystów w Skandynawii. Zamieniłam marzenie o własnym boksie w korpo-kubikolandzie na autokary pełne skośnookich turystów domagających się atrakcji i zakupów w markowych butikach – na odludziach Nordkapu na przykład.

Czasem padają dziwne pytania, jeszcze dziwniejsze odpowiedzi również. Czasem moja inwencja twórcza wręcz mnie przeraża. Dziś, z okazji zbliżającego się Prima Aprilis moje najlepsze farmazony sprzedane biednym nieświadomym niczego Chińczykom (aczkolwiek na ich własne życzenie, w związku z trudną sztuką mówienia „Nie” po chińsku, której do dziś nie opanowałam). Zatem z okazji zbliżającego się Prima Aprilis – moje najlepsze historie, które wcisnęłam biednym naiwnym Chińczykom (a oni łykneli niczym młode pelikany). Czytaj dalej

Pieskie życie na Tajwanie, czyli Polska to jest raj dla psów!

Niniejszy wpis dedykuję wszystkim właścicielom psów, którzy uważają, że ich czworonogi mają w Polsce źle, są dyskryminowani i prześladowani przez wredną Straż Leśną (za puszczanie psa luzem w lesie) oraz Straż Miejską (sprzątanie kup, chodzenie na smyczy i w kagańcu) jak i rolników (opeer za tratowanie zaoranych/obsianych pól) oraz sąsiadów, którzy czepiają się ogólnie.

 
Już parokrotnie poruszałam kwestię nieco odmiennego podejścia do zwierzaków, niż to, jakie znamy z Europy-Polski-tak zwanego „Zachodu”. Na przykład tu: Czytaj dalej

Bo pieczenie i sprzątanie też może być na słodko i uroczo!

Podejrzewam, że każda szanująca się pani domu miotająca się po kuchni w próbie pogodzenia dekoracji baby wielkanocnej z wymiataniem pajęczyn zza regału na takie dictum ma ochotę mi przyłożyć przez łeb ścierą, pajęczyną oraz babą.

Od kilku lat mam w serdecznym poważaniu i końcu odwłoka święta, porządki świąteczne, przygotowania świąteczne, zakupy świąteczne, i o ile jeszcze nadejście Bożego Narodzenia jakoś rejestruje, to Wielkanoc mi umyka. Na Tajwanie mniejszość chrześcijańska może i jakieś Easter obchodzi, ale nie widziałam tłumów z palmami, kiermaszu akcesorii święconkowych, czy dekoracyjnych pisanek na witrynach sklepowych, o baziac, króliczkach, koszyczkach, barankach i kurczątkach nie wspominając. Czytaj dalej

O lesie mangrowym i krokodylach – Odc. 5 Opowieści o Palau

Wróćmy do ciepłego, rajskiego Palau, gdzie woda jest ciepła i czysta, flora i fauna bogata, a całość przypomina raj. Tak… I tu właśnie włączyło mi się myślenie – to za piękne, aby było prawdziwe, gdzieś musi być haczyk, coś głęboko skrywanego, brudny sekrecik, który zrujnuje tę bajkową scenerię…

Były komary. Ale trzmały się na przyzwoitą odległość od mej białej powłoki cielesnej, wysmarowanej tajwańskim mazidłem antykomarowym (Z kolei tajwańskie komary zlewały to mazidło sikiem prostym i podkręconym, i żarły aromatyczną pieczeń z białasa z niegasnącym entuzjazmem).  Czytaj dalej

Bliskie spotkania z przyrodą

Na Tajwanie przyroda rozwija się bujnie – klimat wilgotny, gorący sprzyja kwitnieniu wszystkiego. Stąd w grudniu zamiast łysych gałęzi z soplami na drzewach liście zielone i kwiaty (właściwie, to jak tylko jedne opadły, zaraz pojawiały się nowe, jeszcze bardziej kolorowe), stąd przepyszne grzyby w ilościach, barwach i smakach trudnych do opisania ze względu na różnorodności (od razu mówię – przepyszne), stąd węże w górach, pająki wielkie jak pięść, myszy, ryby i inne.

Koło Wendzarni płynie sobie romantyczny ściek, dalej przechodzący w Ai He – Love River. Nazwa romantyczna, pochodzi od niezliczonej ilości kochanków, którzy w przeszłości, na skutek matrymonialnych decyzji rodziców i swatów mieli zostać rozdzieleni i w związku z tym wybierali samobójstwo w nurcie tej właśnie rzeki. Swoją drogą, trzeba było mieć zaparcie, aby próbować się topić w wodzie głębokiej na jakieś 40 cm, z minimum metrową warstwą zielonego szlamu… Czytaj dalej