Pieskie letnie tajwańskie życie… – czyli o psach, kosmitach i brzytwach, i o konkursie!

Już kiedyś pokazywałam wam tajwańskiego husky w wersji letniej. I kota prawie perskiego, śnieżnobiałego, na skwar kanikuły do skóry gołej opitolonego.

Mnie już przestały zadziwiać takie przypadki, ale…

Pewnego dnia zaczęły pojawiać się one nie pojedynczo w stosownych odstępach czasu pozwalających przetrzeć patrzałki i pokiwać głową w zadumie - ech, kumie, co te Tajwańce nie wymyślą znów. O nie. Zwierzyna przystrzyżona „na fantę” (starsi będą pamiętali tą reklamę), albo inną fantazję trzęsących się rąk podekscytowanego balwierza zaczęła mnie wręcz prześladować. Czytaj dalej

Miss i mix – o sukcesie pewnej polskiej nastolatki

Kiedyś dawno temu wspominałam, iż Tajwanki bardzo chętnie przytulają się do romantycznych obcokrajowców o białej/w miarę jasnej skórze, a i tajwańscy mężczyźni tęsknymi oczętami wodzą za egzotycznymi kobietami rasy kaukaskiej (jakby to obrzydliwie nie brzmiało, jest formalnym określeniem „białasa”). Właściwie coraz więcej pojawia się takich mieszanych par. W przewadze są te, gdzie to pan domu pochodzi z Zachodu, ale ponieważ rośnie odsetek śmiałych (no dobra, ciut śmielszych) Azjatów oraz samotnych kobiet podróżujących na krańce Azji – to i konfiguracja odwrotna się przytrafia ze wzrastającą częstotliwością. Czytaj dalej