Słit focie! Pozowanie po tajwańsko-azjatycku

W zeszłym roku po nawale fotek jakie wysyłałam mailem z tego nad wyraz interesującego kraju, jak echo padło ze wszystkich stron – o co chodzi z tymi palcami V? Palce ułożone w V-ke miało bowiem 90% osób tłoczących się przed obiektywem… I nie ma to żadnego związku z wygrywaniem, ze znakiem pokoju, czy słynnym gestem mającym upamiętnić pewnego nie mniej słynnego elektryka pochodzącego z Polski… Po prostu -tak jest fotogenicznie, może to być też uśmiech i wyraz radości ze faktu pozowania… Nie wiem, po prostu, tak każe tradycja i Mistrz Konfucjusz pewnie też (by kazał, gdyby w jego czasach pstrykano zdjęcia wszystkim i wszystkiemu a potem hurtem wrzucano na fejsa…)

Szukając jakiegoś kulturowo- socjologicznego wyjaśnienia tego fenomenu (tak, lubię z miną znaffcy wszechrzeczy który zgłębił tajniki wszystkiego szpanować wiedzą, a czasem wciskać ordynarny kit niekumającym słuchaczom… Staram się pracować nad swoim charakterem ale nie zawsze się udaje) znalazłam artykulik, mówiąc o azjatyckim standardzie 28 (a nawet 90) typowych póz przybieranych do zdjęć. To o 27/89 więcej niż azjatyckich pozycji do seksu!!!

Otwiera go V-ka, oczywiście. V-ke mozna mieć w okolicy policzka, w okolicy brzucha, a podwójną Vką przymaskować zbyt pulchne policzki albo trądzik tamże. I bedzie klimatycznie i kawaii…

Wariację V-ki czyli „króliczek”, V-ka ze zgiętymi paluchami spotkałam raz i nie wiem czy to był jakiś gwałt na tradycji, czy omyłka czy jełopa nie wiedziała co z paluchami zrobić..

A teraz trochę historii, i jak to z większością azjatyckich wynalazków i zwyczajów – Vka pochodzi od białego człowieka… konkretnie od łyżwiarki Janet Lynn, która podczas pokazu na Igrzyskach Olimpijskich w Sapporo w 1972 upadła, a do fotoreporterów pokazała (zamiast najbardziej prawdopodobnego dziś fakersa) znaczek V (victory) i piękny promienny uśmiech… Japończykom spodobała się oznaka silnego ducha i walki do końca mimo przeciwności, więc masowo zaczęli kopiować pozę Amerykanki… Obecnie 99 na 100 zapytanych młodych ludzi V-kujących do zdjęcia nie będzie już wiedziała co, po co, na co, dlaczego i skąd…

Miejsce 2 Chomiczek (wrrrrrrrrrrrrrr grrrrrrrrrrrrr !!!!!)

Cytat ze skośnookiego bloga Walerianki

Żadna szanująca się Azjatka nie może przejść przez życie, nie robiąc sobie zdjęcia z nadmuchanymi policzkami (Boże, jak to brzmi!). Zresztą i niejeden Azjata nie poczuje w życiu pełni bez takiego zdjęcia w albumie. Jak to zrobić? Po prostu zamknąć usta i wpuścić nieco powietrza z płuc do jamy ustnej. Nie uśmiechać się, bo powietrze uleci i będzie się wyglądać jak ćwierćinteligent!

Koniec cytatu. Efekt – ja kiedy widzę chomiczka i jego wersje rozwojowe wcale nie uważam żeby był kawaii, cute, ke ai (可愛), adorable, uroczy i jeszcze w jakim celu te kretynki sobie robią taką krzywdę… Ja widząc te oczka wybałuszone, te polisie naburmuszone, te usteczka w ciup wywinięte, mam ochotę wziąć w swe ręce karzący młot sprawiedliwości i tłuc nim po facjacie póki nie zmieni się w krwawą miazgę, lub model/modelka nie nabierze nieco rozumu i nie przestanie wyglądać jak rozkapryszony dwulatek proszący się o przetrzepanie pampersa… Niestety, u dziecka jeszcze jest to zdzierżalne (aczkolwiek z trudem i swędzącymi rękoma), to widok starszych osób z taką pseudosłodziaszną mimiką naprawdę podnosi mi ciśnienie i wywołuje marzenie o zesłaniu „chomiczków” a zwłaszcza „chomiczek” do krainy filmów dla dorosłych, do sekcji w której aktorzy biegają w lateksowych kostiumach, w maskach z suwakiem w miejscu ust, a nader często powietrze przecina świst pejcza… Ou yeeee…

Dlaczego „chomiczek” jest taki popularny? Azjaci kochają małe wąskie bródki, takie w szpic. Jak takiej nie masz, nadmuchaj policzki, twoja kwadratowa szczena bedzie wydawała się mniejsza – tak zapewne pisze w tutejszym Bravo Girl…

3. Kotek, fachowo określany jako nyang nyang

czyli miau!miau! w języku obcym azjatyckim. Polski Mruczek z tutejszym Mikanem się nie dogada bez tłumacza, ale przejęcie słodko-uroczo-mdlącego stylu kotka ze Szreka odbyło się piorunem. Mutacja „chomiczka” mi działa na nerwy na równi z nadmuchanym gryzoniem…

4. Łezki – kolejna odsłona chomiczka

Mająca za zadanie przerobienie osoby pozującej na modłę uroczo rozkapryszonego bobasa z pulchną buzią i odętymi usteczkami. Do tego duże oczka i paluszki przyłożone mniej lub bardziej poziomo do policzków, imitujące płynące z oczu strugi szczerze zasmuconych łez. Reakcja moja – jak wyżej, plus kop w tylną część ciała w celu wysłania takowej osoby w stratosferę, gdzie będzie mogła popłakać i ogólnie pomyśleć nad swoim postępowaniem… Nota bene bardzo popularna poza, niestety, ma nadawać (bez większych jednak sukcesów) wygląd sweet cute kawaii nawet największej krowie z najtempiejszym ryłem…. eeeech ( o kanonie piękna i kawaii tutaj będzie niebawem…)

5. Okejka

Ponoć w niektórych krajach Azji takie kóleczko oznacza pieniądze… Cóż, kolejny argument na poparcie tezy że kobiety to materialistki…

6. Salut

Żeby chociaż wykonany w minimalnie poprawny sposób, w okolicznościach predestynujących do salutowania…

7. Różki

Nie powiem. NIC. Ale u nas dorabianiem różków(na zdjęciach) zajmuje się zazwyczaj nieopodal stojący kolega/koleżanka, a tu mamy kraj -zrób to sam :D ?/jak jest z dorabianiem regularnych rogów – nie mam pojęcia… pewnie w ogóle nie znają pojęcia „rogacz” albo „jeleń”

Inne wariacje to :pokazywanie paluchami ( ciekawe kiedy włączą hajhitla w zakres obowiązkowych wygibasów do-zdjęciowych), strzelanie z pistoleta, robienie tzw V-line na twarzy (dwie dłonie złożone w V obejmujące buzię, robiące iluzję szczupłego liczka poprzez zasłonięcie nadmiaru objętości i rozciągłości).

A najgorsze jest to, że nawet nie można takiego walnąć prosto w nochal… bo nawet to na zdjęciach opatentowali :(

A któregoś dnia ładnie się wystroję w tutejsze słodkie ciuszki, machnę sę słodziaszny makijaż z 10 warstw, taki lokalny a następnie dam się sfotografować we wszystkich sugerowanych przez wujka googla azjatyckich pozach. Aha, zanim zrobię powyższe, zdrowo się uchleję :D … I któregoś dnia, poranka lub wieczora w świat trafi moja wersja 50 azjatyckich propozycji pozowania

 

Chyba nawet mam kandydaturę fotografika, który mi tą sesję zrobi :D  A znając możliwości i brak litości dla świata – efekty będą :D