Trzynastkowe mebelki… – czyli o urodzinach i dylematach na obczyźnie

Urodzinowy poranek rozpoczął mi się normalnie – czyli mocno spóźniona w locie pożarłam śniadanie i wpadłam tuż przed dzwonkiem na teścik. Teścik z uwagi na fakt moich urodzin przełożono na jutro, a cała klasa odśpiewała mi piosenki urodzinowe w swoich językach (czyli po azjatycku – japońsku, wietnamsku, indonezyjsku i koreańsku). Było śmiesznie.

Po szkole zaś postanowiłam odnowić zapasy żywnościowe i udałam się do nie najbliższego, ale ulubionego sklepiku z owocami, tuż koło rogu na którym swój śmieszny kramiko-wehikuł parkuje Dziadzio Guawa. Po drodze zaś jest kolejny ulubiony sklepik Starego Wujka Li, trochę ze starzyzną a trochę z drewnianym rekodziełem kleconym przez seniora rodu w czasie wolnym od bawienia wnuków albo i prawnuków. Czytaj dalej

Kaligrafia w pięciu smakach, czterech stylach i dwóch odmianach

Co do pięciu smaków żartowałam. Pozostałe – to prawda najszczersza.

Przebrnąwszy szczęśliwie przez czytanie w pinyinie i pobocznych, z lekka zdruzgotany i przytłoczony człowiek z radosnym sentymentem patrzy na te karne szeregi tysięcy znaczków, bo ich niezmienność napełnia go poczuciem bezpieczeństwa i zachwytem pełnym… Ach, ostojo moja w skomplikowanym chińskim świecie! Niezmienna od tysięcy lat, od czasu reformy pisma Wielkiego Cesarza Shi Huangdi!

Qin Shi Huangdi, Wielki Żółty Cesarz – to smutny i śmiertelnie poważny Jet Li z filmu „Hero”, człowiek nieakceptujący własnej ludzkiej śmiertelności i opętany władzą. Ten, który który swoją wizję idealnego, silnie scentralizowanego państwa wprowadził w życie, łącząc skonfliktowane Siedem Królestw w jedno. W ciągu roku swojego panowania jako imperator (bo na tron wstąpił jako nastolatek) rozkazał i dopilnował wykonania rozkazu dotyczącego: rozbudowy Wielkiego Chińskiego Muru, sieci irygacyjno- komunikacyjnej, miast przewróconych do góry nogami w celu wprowadzenia nowego porządku oraz swojego mauzoleum – tak, właśnie tego , od Terakotowej Armii. Zaordynował także totalną unifikację wszystkiego w nowopowstałym królestwie (użycie czegokolwiek starego porządku stało się przestępstwem!), od rozmiaru osi wozów, przez jednakowe monety- od momentu wprowadzenia obligatoryjnie wypierające inne środki płatnicze, po ujednolicone i standaryzowane pismo, zwane kancelaryjnym, które stało się podstawą póżniejszego wzorcowego pisma chińskiego, tego samego, które przyswajam ja…

Pismo wzorcowe/kancelaryjne nie zmieniło się od wieków! Ma cieniowanej grubości kreskę i jest niezwykle dekoracyjne. Oczywiście – pisze się je nie bele jak! Porządnie! Od lewej do prawej, od góry do dołu, od środka na zewnątrz – czyli czasem zupełnie wbrew przyzwyczajeniu europejskiemu… I teraz najzabawniejsze – wedle europejskiej reguły i orientacji – wspak. Poważnie, zaczynając od prawego górnego rogu w dół i sukcesywnie w lewo (zapis tradycyjny) – bo tak najłatwiej było czytać ze zrolowanego zwoju bez jego rozwijania po połowie domostwa, w wypadku dłuższych epopei w rodzaju „Wojny i Pokoju” Tołstoja /samo streszczenie „Wojny i pokoju” dokonane przez autora liczy sobie chyba z 200 stron, a ekranizacja – 9 godzin…/.

W zeszłym roku moja Wielce Szacowna a Obecnie Emerytowana Nauczycielka Gong solidnie wpoiła mi absolutne podstawy stawiania kresek, harmonii znaku (wpisanego w kwadratową krateczkę), kolejności a nawet kierunku… Tak, wiem, brzmi jak wyszukana tortura. Troszkę tak, ale szybko odkryłam radość płynącą ze żmudnego powtarzania tych samych ruchów, raz po raz, aż wejdą w krew – i koniec jednej kreseczki podpowie kierunek następnej… O tak jak tu:

, na pekińskiej ulicy… Od razu mówię – ja tak nie umiem, i być może umieć nie będę… Ale napisać, tak aby Chińczyk moje karaktersy przeczytał bez pytania o ssso chozzi – dam radę. Nieco gorzej miała moja leworęczna koleżanka – bo zgodnie z zaleceniem Gong Laoshi musiała pisać zgodnie z obowiązującymi wszystkich zasadami, czyli w jej mańkucim przypadku – na odwrót, tak jakby do tyłu… Ale w ostatecznym rozrachunku to jej drobniutkie literki określano jako ładniejsze, o moich mówiąc pocieszająco – wyraźne :D

A teraz o co chodzi z tymi czterema stylami?

Po pierwsze -trzeba rozróżnić styl pisma od stylu kaligrafii.

Styl pisma – to różne sposoby zapisania jednego znaku, zmieniające się na przestrzeni wieków, od pierwszych prymitywnych form rytych w celach wróżebnych na skorupach żółwi (skorupę z prostym pytaniem podgrzewano w ogniu a następnie analizowano układ pęknięć i zmian wywołanych temperaturą i udzielano odpowiedzi, przedstawiając interpretację), poprzez pismo na brązowych dzbanach (tak się nazywa,, od głównego nośnika), pieczątkowe wielkie i małe aż po ujednolicone przez Shi Huangdi pismo kancelaryjne.

Kaligrafia w Chinach i obszarze kulturowo zależnym – to sztuka, pięknie napisane wiersze wiesza się na ścianach obok lub zamiast obrazów, osoby obdarzone pewną ręką i precyzją pełnego gracji ruchu pędzelka mogą zarabiać spore pieniądze – analogicznie do malarzy, portrecistów, karykaturzystów i ilustratorów.

Ten pan na przykład liczy sobie około 25 PLN w górę za takiego maziulca. Maziulec przedstawia smoka, bo malowany/pisany był rok temu, tuż przed rozpoczęciem Roku Smoka. Zmrużywszy oczy, wysiliwszy wyobraźnię i z lekka się wstawiwszy – mogę dostrzec nawet i smocze wąsiki, podłużne oczy, czułko-różki oraz policzyć łuski na ogonie. Ponieważ zaś byłyśmy białymi twarzami ochującymi i achującymi w jego stoisku – wspaniałomyślnie po zakupie 4, namalował nam kolejne 16 innych szczęśliwych symboli w gratisie. W tym i informatyczne błogosławieństwo – czyli pobożne życzenie: oby twój komputer nigdy się nie zepsuł…

Ponieważ kaligrafia to sztuka, należało jakoś odróżnić spontaniczność i niezwykłość kreacji artystycznej od nudnej urzędowej czcionki. I tak powstały mniej lub bardziej fantazyjne rodzaje, style kaligraficzne, będące wariacją na temat pisma wzorcowego.

Styl trawiasty – szybko pisany, jednym ruchem ręki (we wzorcowym istnieje wyraźna kolejność stawiania kresek określonego kształtu, i straszy imperatyw odrywania pędzelka/ołówka po każdym etapie…To tak jakby rozbić stawianie litery A na: / – \). Trawiasta kaligrafia jest miękka, i nieczytelna nawet dla Chińczyków. A już absolutnym szczytem jest tzw „szalone pismo trawiaste”, porównywane z naszą stenografią lub pismem aptekarskim.

Styl szybki/bieżący – to właśnie to, co można spotkać w zeszytach moich kolegów na Uni. Oni notują szybko, zlewając kilka kresek w jedną, upraszczając znaki. Ja zrozumiem co tam nagryzmolili (oczywiście w ramach moich umiejętności), ale już nie przepiszę poprawnie i nie sprawdzę w słowniku. Dla nich to też abstrakcja :D że wiem co to jest ale nie napiszę sama, a jak próbuję to tak nieudolnie, że aż się w głowę stukają. Ma się tak jak pismo odręczne dorosłego człowieka do wzorca z elementarza pierwszoklasisty – to chyba najlepsza paralela.

Jeszcze jedn niuans, o ostatniej reformie pisma.

Pismo wzorcowe trwało wiekami, zwalniając wykształconych Chińczyków ze znanej każdemu biednemu europejczykowi zainteresowanemu historią – konieczności przebijania się przez pieprzoną gothike lub barokowe zawijasowe maniery, nie mówiąc już o cudach ortograficznych, związanych z kolejnymi reformami (na przykład kiedyś dawno Zeraz =Sieradz,vczyl = uczył, iayko = jajko, a z imion pamiętam formy Mikołay i Jakób). Pismo urzędowe było jednolite, możliwe do odczytania w każdym zakątku cesarstwa, niezależnie od mówionego dialektu (to też jest powodem dla którego Chińczyk z Północy nie zamienił ani słowa z tym z Południa, ale gazetą się podzielili). Jednak miało poważny minus. Mianowicie – było cholernie skomplikowane.

Gdy do władzy w 1949 doszedł towarzysz Mao, postanowił zwalczyć analfabetyzm u podstaw (kto w miarę wykształcony i myślący, wiał ile sił przed komunistami na Tajwan, lub gdziekolwiek, byle dalej) – by jego kraj mógł z Sowieckim Sojuzem rywalizować o palmę pierwszeństwa w dziedzinie rozwoju masz chłoporobotniczych. Zorganizowano więc szkoły wieczorowe, gdzie obowiązkowo wpajano ten 1000 – 2000 znaków w dwa miesiące(!), a potem zdolniejszych kształcono dalej. Jednak, aby granatem od pługa oderwany robotnik fabryczny, zmordowany jak stonka w wykopki po wyrobieniu 150% normy na swojej zmianie miał szansę coś zapamiętać – Towarzysz Mao wpadł na pomysł genialny w swej prostocie. Uprościł alfabet!

Moim ulubionym jest uproszczenie ryby. Tradycyjna, tajwańska pisownia ryby wygląda tak: 魚 widać i haczyk, i łuski na brzuszku, i ogon. Komuniści ucięli rybie ogonek w ramach uproszczenia – tak, aby pływała tylko i wyłącznie zgodnie z linią i kierunkiem głoszonym przez partię 鱼.

A tu tabelka, pokazująca w jednej linijce to o czym ja się produkowałam ostatnie X słów :D, czyli smok w różnych stylach

Pierwszy wiersz – cztery style 2x kości wróżebne, dzban brązowy, mała pieczęć, kancelaryjne , wzorcowe i osttanie – uproszczone

Drugi wiersz – style kaligraficzne tradycyjne, ostatnie zawijas to pismo bieżące, przedostatni trawiaste w wersji małozamotanej

Trzeci wiersz – style kaligraficzne uproszczone, na przykładzie czcionek komputerowych :D