Tajemnice uroczej pieczarki – czyli wyniki psiego konkursu

Reakcja na widok zdjęcia „pieczarkowego” psiuńcia była jedna jedyna dozwolona:

Najpierw:

- Oooooo jaki słodki!

A potem, gdy cukier nieco opadł i percepcja się polepszała, szczegóły zaczynały być widoczne:

- Matko, gdzie ten pies ma uszy?????

Złośliwie bym mogła pomówić fryzjera, że się mu ręka zatrzęsła i uszy podzieliły los reszty futra… Ale nie. Aż taki tragiczny to ów zakład nie jest, no może poza zbytnią ułańską fantazją artysty z nozyczkami, co braki w wiedzy na temat kanonu strzyżeń poszczególnych ras nadrabia inwencją. Ale to wiemy my, przybysze z dziwnej Europy, gdzie niektóre zegary wciąż pokazują czas „rzymski” a nie normalne cyferki. A Tajwańczyk cieszy się, że tanio „oszczyg se” pupila, pupil „cieszy się” bo dostał smakola, albo tortura dobiegła końca, no i wszyscy są szczęśliwi.

A pieczarka ma uszy. Oto dowód.

Dobra, a teraz cała historia pieczarkowego upokorzenia i sromoty.

Był sobie raz piesek. Rasy „Biszon”, a konkretnie „biszon kędzierzawy”. Po chińsku 比熊, już bez zwracania uwagi na detale.Takie małe, kudłate, szczekające, białe, pies towarzyski.

 Futro miał, jak to biszon – długie, miękkie, kręcono-falowane i białe, idealne do zamiatania podłogi a nadające mu wygląd rozwichrzonej kulki bawełnianej przędzy na drobnych łapkach.

I przyszedł ten dzień, gdy nastąpiła kolizja drobnych wydarzeń determinujących los człowieczy i psi. Pies zasapał się o raz za dużo, właściciel przejeżdżając przez skrzyżowanie oberwał w twarz ulotką salonu o promocyjnych cenach strzyżenia, a słupek rtęci pokazał 35C w cieniu.

I psssssstryk, magicznym zrządzeniem losu czekająca na autobus biała jak śnieg zamorska blada twarz chłodząca się w salonie psiej piękności (albo garażowym pokoju wstydu i upokorzeń) stała się świadkiem takiej oto sceny.

Przyszedł pan, z pieseczkiem w torebuni.

Wywalił pieseczka na stół i zaordynował:

- Mojemu biszonkowi, fryzurę modną i wygodną, na raz! I jeszcze krótką, żebym nie musiał co tydzień latać na poprawki bo mi się piesek zapoci w upale!

Biszonek czując co się święci – strzelił pokazowego focha i usiłował zamknąć się w sobie.

Jak większość psów przybywających do tego salonu, czujących pismo nosem i smrodek konieczności chodzenia na spacery w papierowej torbie na łbie, żeby sąsiedzi nie rozpoznali i nie dręczyli sarkazmem długo po tym jak włosy odrosną.

Ale na nic się zdały jego wysiłki – i wylądował na stoliczku, zapięty starannie na wypadek prób desperackiej ucieczki. A mistrz golibroda – goliłapa przystąpił z brzytwą. Tfy, nożycami zagłady.

Efekt no cóż… Kanony estetyki, także psiej bywają różne. Właściciel był zachwycony (albo świetnie udawał), pies uszlachcony nową rozwianą grzywą i resztą ogarniał mimikę aby nie wyglądać jak sławetny kot srający na puszczy… Ja tłumiłam parsknięcie lub zakłopotany rechocik…

Ale – suczka -biszonka mijana w drzwiach rzuciła naszemu bohaterskiemu 比熊 powłoczyste spojrzenie, i spłoniła się dyskretnym rumieńcem, w tonacji pasującej do lawendowych refleksów na uszach…

A teraz jeszcze konkursowo.

1. Piesek to biszon (maltańczyki mają gładki włos, biszony falowany)

2. Osoby które trafnie odpowiedziały proszę o zgłoszenie się na maila (majia.gongzhu at gmail dot com) w celu uzgodnienia detali.

3. Nagrody wyślę Pocztą Polską w ciągu najbliższych 2 tygodni (czyli kiedy dotrę do domu). Poczta tajwańska działa zazwyczaj dobrze, ale z uwagi na ostatni tajfun trochę spadła im efektywność.

 PS. Maltańczyk (po chińsku 瑪爾) potraktowany brzytwą też się trafił.

PS 2. Ktoś (Andrzej) mi sugerował że ta rudawa „chihuahua” z poprzedniego postu to w rzeczywistości pomeranian Boo (znany też jako najsłodszy szczeniak internetu). Nie. Cziłała jest cziłałą długowłosą. Aczkolwiek … Z uwagi na to że Boo the cutest puppy jest popularny wszędzie na świecie, to i szpic miniaturowy zaczął być na Tajwanie ikoną dobrego smaku i doskonałym dodatkiem do innych gadżetów świadczącym do doskonałym smaku i zasobnym portfelu. I takiego też salon fryzjerski wśród swoich klientów ma…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>