Mój pierwszy troll pokemonowo- internetowy

Miało być o Filipinach i niebiańskich plażach tudzież smagłych torsach umięśnionych ratowników, ale… oto w komentarzach do oclenia, tfu, ocenzurowania, zmodernizowania i zatwierdzenia znalazłam swoje pierwsze (w dwuletniej historii mojego blogowania) wiadro żółci, jadu i wymiocin zielonej zazdrości.

Zazwyczaj bowiem czekały tam na mnie (w folderze Nowe lub Spam) – propozycje schudnięcia (dziękuję, mam już swoją dietę i talię osy, czasem szerszenia lub trzmiela), jakieś dziwolągi wyplute przez translator a stanowiące impresję na temat… hmmm, najstarsi górale też mają problem z rozkminą, czasem szczodre oferty majorów amerykańskiej armii w Iraku (piszących z łotewskich adresów mailowych) proszących o pomoc wyciągnięciu taaaaaakiej gotówki z jakiegoś banku z solidnym wynagrodzeniem za ową pomoc itp, a także sposoby na powiększenie mojego penisa i te pe. Czytaj dalej

Cosplayowo :D – czyli Azjaci w przebraniach

Kiedyś Modliszka przy okazji popisów moich japońskich kolegów z okazji Szkolnych Urodzin zapytała czy cosplay jest na Tajwanie tak popularny jak w Japonii. Zgodnie ze stanem wiedzy na tamten moment odpowiedziałam – że już nie. 

Owszem, kiedyś był wiodącym tak hobby gimnazjalistów, licealistów i studentów, że w parkach co rusz można było spotkać przebierańców, Czarodziejki z Księżyca w wersji skośnookiej itp, ale – że fala nadmiernego zainteresowania ma już swoje apogeum za sobą. I ciężko spotkać masowe ilości przebierańców na ulicach czy w parkach, bo kosplejowanie odbywa się najczęściej w domowym zaciszu. A cospleyowe ciuszki można kupić za „Śmiesznie niskie pieniądze” – przynajmniej  tak mówili Japończycy. A że dla Japończyka poza Japonią niemal wszystko będzie śmiesznie tanie to inna para kaloszków. Ale wróćmy do tematu.

Cosplay pokrył się kurzem i zniknął w pomroce spowijającej zeszłoroczne trendy…

 Uwierzyłam na słowo. Po czym przypadkiem przejeżdżając obok Pier2, Czytaj dalej