Przypadki szczególne tajwańskiej edukacji – mapa z konkursem geograficznym w tle

Tajwan szczyci się jedną z najwyższych ocen w globalnym rankingu edukacyjnym – uczniowie w jakichś tam testach zdobywają laury o których nam, Polakom się nie śniło. 

W podstawówce pierwiastkują, całkują i dodają kolumny w pamięci, recytują ksiązki telefoniczne wzdłuż i wspak, tańczą taniec logarytma, śpiewają tangensem i cotangensem itepe – aby osiągnąć jakiś przyzwoity wynik uprawniający do jakiejś szanowanej kariery. Ale geografia – leży i kwiczy, jak widać na zdjęciach.

No dobra jestem wredna, bo sama miałam dużo szczęścia do porządnych nauczycielek podczas całego cyklu edukacji. Solidnie podchodziły one do wykładanych przedmiotów-niezależnie od tego czy chciałam go zdawać na maturze czy nie. I między innymi musiałam opanować takie niuanse, jak to gdzie leży Surinam i Archipelag Bismarcka (do których prawdopodobnie nie polecę nigdy), co jest stolicą Bhutanu (nie, nie Phrophan :D ) i w jakim państwie znajduje się Maputo.

Po czym idę na studia. I przylatuję na Tajwan – który o dziwo jakoś lokalizuję na mapie (gorzej z moimi krewnymi i znajomymi... patrz TU – dokąd mnie wysyłali i z jakim rozrzutem!). I….???

To nic, że mało który Tajwańczyk wie, gdzie ta Polska (i to pomimo wielkiego poświęcenia Lecha I Nielota, co zapewnił nam 3 dni szumu medialnego w każdej telewizji świata).

Nie ukrywam, że ja też mam problem z dokładnym określeniem położenia wszystkich stanów USA czy państw Ameryki Środkowej lub Oceanii ( a to zbliżony poziom egzotyki).  Ale to:

jednakowoż stanowi lekką przesadę.

A teraz pytanie otwarte… Co z tą mapą Europy jest nie tak?

Jest to pomoc dydaktyczna do kupienia i powieszenia w dziecięcym pokoju, żeby ćwiczyło angielski. Tajwańczycy mają olbrzymie problemy z europejskim / amerykańskim nazewnictwem czegokolwiek. pisałam o tym z przykładami na przykład TU i TU, więc ćwiczyć trzeba, żeby umieć wydusić, że to Switzerland a nie Ruishi (czyt Rłejszy), Sweden a nie Ruidian (rłejdien), Greece a nie Xila (sila) i te pe. Zatem, kto podpowie mi – gdzie rąbnęli się tajwańscy kartografowie stulecia (a jest tego trochę)?

No dobra.

Dla najlepszych, którzy wynajdą tyle baboli, że grafik i jego supervisor ochoczo i na ochotnika popełnią seppuku za pomocą ołówka od strony z gumką wbijanego przez ucho do pępka…

…przewiduję nagrodę w postaci „papierowych cudeniek” opisywanych w tym poście.

Dodatkowo zaś podejmuję się sporządzenia foto-relacji z tego, jak to firmie produkującej i dystrybuującej ową listę wyślę, podstawię pod nos i będę obserwować jak się wstydzą :D

Ponieważ ostatnio jakoś się nie zabijaliście walcząc w makaronie i kiesielu, oleju i rzepaku – to zestawów papierniczych będzie tylko dwa. Ale za to wypaśne. Powiedzmy – jeden gadżet za 1 wskazany niuansik :D

 

Powiązane wpisy 8-O

1. Papierowe cudeńka z super-papierniczego

2. Polska w oczach Tajwańczyków – przyczynek do negocjacji cenowych

3. Polski akcent na Tajwanie I – Tajwanka śpiewa Szymborską (po polsku)

4. Polski akcent na Tajwanie – najsłynniejsza Polko-Tajwanka

5. Konkurs papierniczy (kwiecień)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>