Tajwan ma stajla? – Ting i jego ciuchy

W nawale chudych tajwańskich chłopców straszących ptasimi nóżkami i opiętymi rurkami, i wyglądających jak pół dupy zza krzaka, oraz chłopców wbitych w dresiawe mundurki szkolne nadające im wygląd drugiej połówki końca pleców za tym krzakiem, oraz rzeszy płaskodupych skośńookich wbitych w gajerki rozmaitych lotów (najczęściej koszących w dół, jeżeli chodzi o efekt wizualny) i wylajtowanych panów w wieku tatusiowym, hasających w polówkach, dresiokach i wiatrówkach – zabłysło kilka kaganków nadziei.

To znaczy, pojawiło się kilku osobników wyglądających jak na faceta przystało, w dodatku umiejących się ubrać tak, a by przyodziewek nie skrzeczał fatalnym krojem i nadmiarem ozdób mających podkreślać status materialny. Ting wygląda nieskazitelnie schludnie, stylowo, elegancko i nietuzinkowo, i jest miłym wytchnieniem dla oczu bombardowanych takimi obrazami:

Ting jak dotąd nie skalał się czymś tak gwałcących oczy z mózgiem jak –  detale typu grzywka na wczesnego Biebera, fullcap, rurki z obniżonym stanem, getry plus krótkie spodenki i wansiki oraz innymi dowodami na brak dobrego smaku i ogólnej ślepoty oraz postępującą degenerację młodych mózgów. Fakt, że jego stylizacje bywają ekstrawaganckie i odważne w doborze kolorów i fasonów oraz dodatków- ale nie robi z siebie Jacykowa czy innego ułoma…

I na przykład – nie ujrzałam go ani razu w „słodkich” i „branżowo-gejowych” okularkach kujonkach (za co pokłonem do stóp odzianych w sandałki-rzymianki mu padam), kolorystyka jego ubrań raczej nie gryzie się jak ortalion z dermoszpanką, sweterków we wzory skandynawskie nie zanotowano, naciągniętych polarków również. Uff.
Dobra, przejdźmy do rzeczy – bo na stylach i tryndach znam się tak samo jak i na kosmetykach. To wam pokażę -świat i moda według Tinga.
Bo Ting niezależnie od tego czy w mundurze służby zastępczej, czy też w bulwersująco perwersyjnie skąpych (jak na tajwańskie warunki, śmigające w galotach po kolana) kąpielówkach

bez względu od tego, czy skacze na tle prętów zbrojeniowych, czy przerośniętej reklamy Viagry

nie bacząc na to, czy pozuje w wielkiej kamiennej budce strażnika o wybitnie fallicznych kształtach, czy też w jakichś krzolach, czy śpi w tramwaju, czy tańcuje przed świątynią,

czy w tle jego lewitacji znajduje się średniowieczny zabytek, malownicze ruinki czy drapacz chmur,

czy akurat zdjęto go podczas wycieczki skuterowej lub dzikiego przebieranego party…

No cóż. Ting zawsze wygląda nienagannie i w sposób dopasowany do sytuacji. Powiem więcej… Nawet w aseksualnych kaloszach podczas powodzi -na tle tła ludzko-scenograficznego – wyglądał zaskakująco nieźle.

Taaaak. Biorąc pod uwagę jaką uczelnię skończył Ting – a była to sławetna Wendzarnia, nikogo nie powinien zdziwić fakt, że odsztafirowany jak spod igiełki Ting niestety gra w drużynie przeciwników.

 

Powiązane wpisy :roll:

1. Pozowanie po tajwańsku – 100 sposobów na słitfocię

2. Dlaczego Azjaci noszą maski?

3. Stylowe dodatki, które każdy w Azji musi mieć – kaski na skuter

4. Buty w stylu słodziaszno-króliczkowym (w Polsce takich nie ma)

5. Jak do ślubu, jak na wesele, jak do albumu – moda okołoślubna na Tajwanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>