Długie życie i tajwańskie papierosy

Kolega poprosił – czy mogłabyś zakupić paczkę albo dwie lokalnych fajek? Nie ma sprawy.

Oczywiście dokonałam rozpytania, co będzie lokalną fajką i nie udusi potencjalnego obdarowanego. Standardowo jako propozycje „polecane” były – Dunhille, Marlborasy, LMy, Camele i inna międzynarodowa ramówka. Cóż, sama pamiętam jak z drżeniem serca wskazałam niemieckiej koleżance z wymiany „Sobieskie”, a potem zastawiałam się czy przeżyła odpalenie…

W końcu stanęło na dwóch – jednej, o tradycyjnej nazwie „Formoza”, i drugiej. Które nazywały się Long Life.  Czytaj dalej

Tajwańskich zalotów numerkowych ciąg dalszy – o gadżetach i papierosach

Tajwańczycy Walentynki obchodzą… dokładnie trzy razy, całkiem nieżle jak na mało romantyczny naród nieśmiałych cyborgów zainteresowanych głównie pracą, podwyżką, awansem i kasiorą. 

Po raz pierwszy – wraz z całym światem , jak święty Walenty przykazał, 14 lutego. Potem – miesiąc później sklepy pełne są białych cukierków, czekoladek, bielizny i innego badziewia w kolorze śnieżno-śmietankowym, bo przychodzi czas Białych Walentynek, zerżniętych od Japończyków. Ostatnia celebracja wypada na 7.7 (oczywiście mowa o kalendarzu księżycowym, w tym roku będzie to 2 sierpień) i są to słynne Chińskie Walentynki, gdzie wyjątkowo nie żre się za wiele, a za to goni sroki. Ponadto uczucie można zamanifestować jeszcze w maju (20 i 30)Czytaj dalej

Gdy ogniste lisy ruszają do biegu…

Opowieść ludu Saami mówi, że w dalekiej Laponii, wśród śniegów i lodu żyją sobie ogniste lisy. Wyglądają prawie jak te zwykłe – ale w ich ogonach chowają się małe płomyczki, ogrzewające je podczas długich i zimnych polarnych nocy. 

Gdy niestraszony przez słońce mróz trzaska i staje się nieznośny, liski aby podsycić płomień ruszają do biegu. Pędzą po lodowych pustkowiach, połacie śniegu umykają im spod łapek, prędkość zatyka dech w pyszczkach… W końcu rozpędzone odrywają się od ziemi i galopują po niebie, a iskry oderwane od płomienistych ogonów malują na niebie niewykłe widowisko, błyszczą i falują…  Czytaj dalej

Druga baza kosmitów – ze skandynawskim rodowodem

Gdy opłakiwałam zburzone kosmiczne osiedle w Sanzhi – jeden ze znajomych z wahaniem przysłał mi namiar na drugie „ufo-domki”- mniejsze, mniej znane i mniej spektakularne, równie zapuszczone, opuszczone i w stanie sporej dezelki z dyslokacją. Właśnie ta malownicza ruinada była powodem wahania znajomego, który ze zrozumiałych względów patriotycznych wolałby, aby turyści wizytujący jego kraj oglądali nowoczesne, błyszczące i czyściutkie Taipei 101, a nie jakąś antycznie spleśniałą rupieciarnię… Czytaj dalej

Tajwański Uniwersytet Potworny

Pierwszy semestr na Tajwanie spędziłam studiując na Wendzarni, dosyć starym jak na tajwańskie warunki uniwerku (wówczas był to jeszcze college), dobrze znanym z wysokiego poziomu kształcenia językowego.

Kampus budził mój niekłamany zachwyt eklektycznym połączeniem tradycyjnych akcentów i nowoczesnych brył dobudowywanych w miarę rozwoju Szkoły Sióstr Urszulanek.  Czytaj dalej

Gdy kosmici odlecieli, ich domy zostały… – „nawiedzone” domki w Sanzhi

Szukając ciekawych miejsc na wycieczkę, znalazłam artykuł o „UFO-domkach”, niedokończonym osiedlu letniskowo-resortowym na północ od Tajpej.

Kosmiczne budynki w Sanzhi oglądnęłam dokładnie w sieci – wyglądały jak kwintesencja „miejsca w którym musisz być”.  Czytaj dalej