W temacie ogrodowo-ogrodniczym – Qiaotou

Nie tak dawno podsumowałam tajwańskie próby ogrodniczo-kwietnikowe (KLIK), i nie było to podsumowanie pochlebne. W świat za moją sprawą gruchnęła wieść, iż Tajwańczycy ogrodów nie znają (chyba, że z książek), a w doniczkach hodują dynie i rośliny odkomarzające, a kwiatów szukać należy ze świecą i solidnym detektorem…

 Być może nie szydziłam zbyt ostentacyjnie z tego drobnego niedociągnięcia – ba, nawet powstrzymałam się od komentarzy, ale – Młodociany jest azjatyckim czytaczem między wierszami, i zgodnie z zaleceniami tutejszego „mówienia naokoło” zwanego „chodzeniem bez dotykania narożników” pewne niewypowiedziane prawdy potrafi uchwycić, wróżąc z kierunku zawinięcia się rzęsy w lewej dolnej powiece interlokutora… A jako gorący patriota, usiłujący mi wbić do głowy, że Tajwan nie jest zły – postanowił złe wrażenie zatrzeć i walczyć o dobre imię tajwańskiego kwietnika.

 Zaprosił mnie zatem na rozpoczę te w sobotę wydarzenie „Ocean kwiatów” alias „pola kwiatów w Qiaotou”. W związku z tym zostałam poproszona o przywdzianie kolorowego ubranka, aby ładnie harmonizować z rabatką i pojechaliśmy – na wieś.

Mała uwaga administracyjna.

Kiedyś Tajwan posiadał miasta i województwa, z amerykańska nazywane „county”. Zatem było sobie Kaohsiung City i Kaohsiung County, i łatwo było zrozumieć, co miastem jest a co nie. Ale – aby mieszkańcy terenów wiejskich czy podmiejskich nie czuli się dyskryminowani a dokumenty można było dla całego regionu drukować według jednego szablonu (w ramach oszczędności, Tajwańczycy kochają oszczędności…), ktoś władny zadecydował, iż nie ma co dzielić na County i City, od dziś wszyscy zgodnie i pospołu łapiemy się za ręce i spiewamy, że wszyscy Polacy to jedna rodzina … yyy zagalopowałam się… .

Nieważne, stanęło na tym, że teraz całe Kaohsiung County zawierające w sobie Kaohsiung City od dziś nazywa się Kaohsiung. I basta. I dlatego na Sylwestra „w Tainan” dojechałam z obolałym zadkiem – bo ja sądziłam, że będzie to Sylwester w Tainan City (60 km ode mnie) a nie w jakimś zapyziałym górkim końcu najodleglejszego narożnika Tainan County. Patrz mapka. Przyczym ten dystans 112 km to chyba w linii prostej, a w ogóle to powinnam się była domyślić, iż gorące źródła z zasady nie występują w miastach, chyba że strzeli rura od MPEC…

 Zatem Qiaotou teoretycznie jest dzielnicą Kaohsiung – ba, nawet posiada swoje stacje metra (sztuk 2), które to metro tutaj akurat nie sunie pod a nad ziemią. Qiaotou jest znane jako okolica raczej rolnicza, swego czasu główne centrum przestwórstwa trzciny cukrowej na południu Tajwanu. Obecnie w budynkach pofabrycznych urządzono miłe restauracyjnki, knajpki i muzea, a wizyta w Qiaotou Sugar Refinery i przejażdżka tamtejszą archiwalną kolejką wśród pól ryżowych i ananasowych, zakończona rzecz jasna uroczym grillowaniem – to punkt obowiązkowy, zalecany przez każdy przewodnik po Tajwanie. Ze szczególnym uwzględnieniem grillowania, rzecz jasna.

Innymi słowy pojechałam na wiochę. Z polami, niskimi domkami (do 4 pięter zazwyczaj) i wiejskimi zapachami. Młodociany- jako zwierzę miejskie- zabłądził na wsi ze trzy razy, ale w końcu dojechaliśmy pod bramę, wielkimi literami oznajmiającą, że to właśnie tu jest owo dziwowisko i atrakcja, czyli „Pola Kwiatowe”

Spodziewałam się czegoś innego, bo na widok mej buziuchny patrzącej na obiecany „ocean kwiecia” Młodociany szybko zaczął się tłmaczyć, że dla Tajwańczyka z miasta taki widok to jest coooooś, ale pewnie my w Europie mamy więcej kwiatów, to i wrażenie słabsze…

Co zobaczyłam? Ano, pola kwiatów. Nie wiem jak sie nazywają, ale wiem, że moja mama w ogródku na ranczu też takie ma. Pomiędzy z lekka sponiewieranymi rabatkami kłębił się standadowy tłum Chińczyków… Tajwańczyków, bez różnicy. Z dziećmi, psami, watą cukrową, wózkami, inwalidami na wózkach inwalidzkich i tak dalej. Armageddon w mikroskali trwał w najlepsze (w niedzielę musi to być dopiero masakra…). Zdjęcia poniżej.

 Pszczółka Corgi zdychała w upale, futerku i owym kostiumiku. Pańcia bowiem ubrała, ale wody już nie wzięłą, bo po co psu woda w upał?

 To właśnie te kwiatki były bohaterami eventu. Chińczyko-stonko-odporne nad podziw…

 Scenerię kwiecistą urozmaicono wystawą eko-rzeźb słomianych. Na przykład strachów na wróble oraz inne elementy. Sama się bałam co poniektórych, szczerze mówiąc.

 Pojawił się także komponent słowiański. Ja głęboko wierzę w inspirację cyckami z klipów Donatana.

 Lżejsze i bardziej keai czyli cute kompozycje kreskówkowe dla dzieci w wieku od lat niemowlęcych do głębokiej starości, czyli Sponge Bob, na Tajwanie wielbiony

 Jeżyki (prawdopodobnie)

 Świątynia tajwańska w wersji słomianej. Jest bóg (z tyłu), jest ołtarz i kadzielnica z kadzidłami (to okrągłe wazopodobne coś z przodu)…

 Element poparcia dla ruchu gejowskiego (obecnie na Tajwanie trwa dyskusja o legalizacji małżeństw homoseksualnych) też się znalazł…

 Tajwańska krowa (a raczej wół) – zrobiona w hołdzie dla dziadka, który przez 50 lat prowadził małe tradycjne gospodarstwo rolne z takim właśnie wołem zamiast traktora

 Znalazły się i tradycyjne wiejskie grządki z kapustą i inną zieleniną. Budziły pomniejsze zainteresowanie (ale kiedy ja je sfociłam, za mną zaklikało stado tabletowców – bo może to coś arcyniezwykłego?)

 Można było wypożyczyć taki oto rowerek z ochroną przeciwsłoneczną… Ten dziadziuś miał tak na oko koło 70-tki, ale pedałował dziarsko niczym młodzieniaszek

 Pomimo tego, że wyjechała z Kaohsiung i została pęknięta w wyniku spisku międzynarodowego – Żółta Kaczuszka na długo pozostanie standardowym motywem zdobniczym sztuki użytkowej…

 Nie mogłam się powstrzymać od uwiecznienia przykładowych stylizacji na grządkę.

To tyle w temacie kwiatków na Tajwanie. Jak widac, pole kwitnących, wcale nie niezwykłych roślin, budzi olbrzymie poruszenie – ruch był jak w każdej atrakcji turystycznej, pomimo poniedziałku. Ludzie chyba wolne z pracy brali, żeby tu przyjechać…

PS. Bardzo przepraszam za mały rozmiar zdjęć. Niestety, wykorzystałam już całą pojemność 100 Mb przydzielaną każdemu uzytkownikowi, więc nie mogę umieszczać nowych grafik… Większe zdjęcia dostepne są na 
http://gong-zhu-majia.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>